WordPress nie umarł. Na 9 września 2026 W3Techs wskazuje, że działa na około 40,7% wszystkich badanych stron i ma blisko 59% udziału wśród serwisów, dla których rozpoznano CMS. Trudno nazwać „odchodzącym do lamusa” narzędzie o takiej skali. Prawdziwe pytanie brzmi inaczej: czy WordPress jest najlepszym wyborem dla każdej strony?
Nie ma jednego najlepszego stosu technologicznego. WordPress ma ogromny sens, gdy klient potrzebuje regularnej edycji treści, wielu autorów, sklepu lub gotowych integracji. Prosta strona firmowa może z kolei działać świetnie jako lekki custom/static bez całej warstwy CMS.
Skąd wzięła się dominacja WordPressa?
Bo rozwiązał realny problem: pozwolił budować i edytować strony bez pisania wszystkiego od zera. Ma ogromny ekosystem motywów, wtyczek, dokumentacji i specjalistów. Dla blogów, firmowych serwisów, sklepów i rozbudowanych stron treściowych to nadal bardzo mocna platforma.
Do tego właściciel może logować się do panelu, dodawać wpisy, zmieniać teksty i zarządzać mediami. Dla wielu firm ta edytowalność jest ważniejsza niż absolutna minimalizacja kodu.
Problem zaczyna się przy zdaniu: „robimy na WordPressie, bo zawsze tak robimy”
Technologia powinna wynikać z potrzeb, a nie przyzwyczajenia wykonawcy. Jeśli mała firma potrzebuje pięciu sekcji, realizacji, formularza i danych kontaktowych, dokładanie rozbudowanego CMS-a tylko po to, żeby raz na dwa lata zmienić numer telefonu, może być przerostem formy.
Z drugiej strony budowanie od zera systemu dla redakcji, która codziennie publikuje treści, również byłoby sztuką dla sztuki, gdy dojrzały CMS rozwiązuje większość potrzeb.
Kiedy WordPress ma dużo sensu?
- regularnie publikujesz artykuły, aktualności lub poradniki;
- kilka osób ma zarządzać treścią;
- potrzebujesz rozbudowanej edycji bez kontaktu z wykonawcą;
- korzystasz z WooCommerce lub dojrzałych wtyczek branżowych;
- ważne są gotowe integracje, role użytkowników i workflow redakcyjny;
- firma ma już WordPressa i migracja nie wnosiłaby realnej korzyści.
Kiedy lekka strona custom/static może być lepsza?
- strona ma kilka lub kilkanaście stabilnych podstron;
- treści zmieniają się rzadko;
- liczy się pełna kontrola nad wyglądem i nietypowymi interakcjami;
- nie chcesz utrzymywać zestawu wtyczek i panelu, którego prawie nie używasz;
- potrzebujesz szybkiego, prostego wdrożenia bez dodatkowej warstwy CMS;
- edycja drobnych treści przez wykonawcę jest dla Ciebie akceptowalna.

Szybkość: WordPress nie musi być wolny, custom nie jest automatycznie szybki
To ważne, bo dyskusja często zamienia się w mem: WordPress = wolny, statyczny = błyskawica. Dobrze zbudowany i dobrze hostowany WordPress może być bardzo szybki. Z kolei custom można zepsuć ciężkimi filmami, gigantycznymi obrazami i chaotycznym JavaScriptem.
Różnica polega raczej na ilości warstw, które trzeba kontrolować. CMS, motyw, builder i wtyczki zwiększają liczbę elementów, które mogą wpływać na wydajność i wymagają aktualizacji.
Bezpieczeństwo: największa popularność to również największa powierzchnia ataku
WordPress sam w sobie jest rozwijanym, dojrzałym projektem. Ryzyko często pojawia się w starych wersjach, porzuconych wtyczkach, słabych hasłach i braku aktualizacji. Im więcej komponentów dokładamy, tym większą mamy odpowiedzialność za ich utrzymanie.
Strona statyczna ma znacznie mniej ruchomych części po stronie serwera, co może ograniczać część klas problemów. Nie znaczy to, że jest „niehakowalna”; nadal liczą się hosting, formularze, konfiguracja serwera, DNS i sposób wdrożenia.
Edytowalność kosztuje — ale brak edytowalności też może kosztować
Panel CMS jest wartością, jeśli ktoś z niego korzysta. Jeśli firma często zmienia ofertę, rekrutuje, publikuje materiały albo prowadzi blog, możliwość samodzielnej edycji oszczędza czas.
Jeśli natomiast strona ma pozostać stabilna przez rok, utrzymywanie CMS-a tylko dlatego, że „może kiedyś będziemy coś zmieniać”, nie zawsze jest racjonalne.
A buildery typu Elementor?
Dają bardzo dużą edytowalność wizualną i są dobrym rozwiązaniem tam, gdzie właściciel chce później sam układać sekcje. Kosztem może być większa ilość generowanego kodu i konieczność pilnowania spójności projektu.
Da się też łączyć oba światy: zbudować edytowalne elementy w WordPressie, a bardziej charakterystyczne animacje czy sekcje „WOW” wykonać jako własną warstwę. Narzędzie nie musi narzucać wyglądu strony.
Jak wybieram technologię w WB Studio?
- Czy klient naprawdę będzie sam edytował treść?
- Jak często strona ma się zmieniać?
- Czy potrzebne są gotowe integracje lub funkcje CMS?
- Czy projekt wymaga nietypowej warstwy wizualnej?
- Kto będzie utrzymywał stronę po publikacji?
- Jaki jest budżet na rozwój i utrzymanie?
Przy tworzeniu stron internetowych w WB Studio często wybieram lekki HTML/CSS/JS, bo odpowiada potrzebom konkretnego projektu. Jeśli pojawi się klient, dla którego WordPress i edytowalność będą właściwym wyborem, nie mam powodu z nim walczyć.
Król nie odchodzi. Po prostu nie musi rządzić każdym królestwem
WordPress nadal jest potężnym narzędziem i jeszcze długo nim pozostanie. Zmieniło się coś innego: mamy więcej dojrzałych sposobów tworzenia stron, więc wybór można lepiej dopasować do zadania.
I to jest zdrowe podejście. Nie „WordPress kontra reszta świata”, tylko właściwa technologia do właściwej strony.
WordPress nadal napędza ogromny kawałek internetu, więc trudno mówić o jego „śmierci”.
Popularność nie oznacza automatycznie, że to najlepszy wybór dla każdego projektu.
Najpierw potrzeba biznesowa, dopiero potem decyzja o technologii.
Tak, jeśli…
- klient chce edytować treści po swojej stronie,
- serwis ma rosnąć o nowe podstrony i wpisy,
- potrzebne są standardowe funkcje biznesowe.
Niekoniecznie, jeśli…
- projekt jest mały i ma być maksymalnie lekki,
- ważniejsza jest kontrola kodu niż panel edycji,
- funkcje są bardzo specyficzne i lepiej zrobić je po swojemu.


